top of page
  • drogamesjanska

Dziesięcina - Świadectwo i doświadczenie



Dziesięcina - słowo, które źle się kojarzy człowiekowi od setek lat. Dziesięcina - słowo, które w każdym stuleciu, także i dzisiaj, wywołuje emocje i to często skrajne emocje. Człowiek się burzy w sercu, że jego tzw. "krwawica" ciężko zapracowana ma iść na cele, o których mówi lider zgromadzenia - ksiądz, pastor, rabin.

Dlaczego serca ludzkie zdradzają silne emocje, gdy chodzi o pieniądze? To retoryczne pytanie, ale Biblia nam na nie odpowie.


Mając za sobą 35 lat doświadczeń w tym temacie postanowiłem napisać, aby wydać świadectwo Bogu i opisać swoje doświadczenia celem zbudowania każdego, kto wierzy.

Moje pierwsze spotkanie z tematem "dziesięcina" miało miejsce w drugiej połowie lat 80-siątych XX w. Uczestniczyłem w korespondencyjnym kursie biblijnym, gdzie jeden z tematów biblijnych miał tytuł "Dziesięcina". To był rok 1986, gdy dowiedziałem się o tym i miałem możliwość poznać podstawowe wersety biblijne na ten temat. Poruszony lekcją kursu zacząłem się zastanawiać, czy "mnie stać" na płacenie Bogu dziesięciny. Nie zarabiałem dużo, a zobowiązań finansowych było wiele. Wziąłem więc długopis i punkt po punkcie wypisałem ile muszę płacić za czynsz w Spółdzielni Mieszkaniowej, ile za prąd, za gaz, za wodę itp. Skrupulatnie wyliczyłem wszystkie swoje płatności i wydatki, a wtedy spostrzegłem czarno na białym, że na papierosy wydaję 10% moich zarobków. Tak, przyznaję, byłem zniewolony nałogiem nikotyny.

Naszła mnie szokująca refleksja: "Daję 10% moich zarobków dla Diabła, a on przeciwnik Boży w zamian za to zdrowie mi zabiera." Sic!

W tamtym dniu, kiedy "przerobiłem" lekcję o dziesięcinie, poprosiłem w modlitwie Boga, aby mi zabrał ten zgubny nałóg, a ja w zamian za to te pieniądze, które traciłem na nikotynę przeznaczę Bogu. Bóg był i jest Wielki w swej łasce - W niedługim czasie przestałem palić papierosy i zgodnie ze ślubem danym Bogu - moją dziesięcinę zacząłem przekazywać na Boże cele. Kontynuując kurs zapoznałem się z dalszymi przykazaniami m.in. Szabat; dieta Boża itp. Bóg współdziałał ku mojemu dobru (czyt. Rz. 8,28) i w niedługim czasie oddałem się Bogu w całkowitym Zanurzeniu (chrzest).


Przeżyłem wiele "chudych" lat, ale zawsze pamiętałem na swoje zobowiązanie dane wtedy Bogu (zabranie nałogu). Mogłem wtedy śmiało powiedzieć, że mnie "nie stać" na nie oddawanie Bogu pieniędzy, które są jego własnością. Nie mogłem przecież sobie własnoręcznie zabierać i ucinać błogosławieństw Bożych!

Nieraz byłem w dylemacie, czy kupić jednemu synowi kurtkę na zimę, czy drugiemu buty, bo już z nich wyrastał. Nie raz doświadczyłem wspomagania ze strony Boga. Przykład: Pojechałem do dalekiego zboru, aby tam usłużyć wierzącym Słowem Bożym. Był to przełom listopada z grudniem a ja w półbucikach. Brat, który mnie ugościł i poczęstował obiadem zauważył wszystko. I poprosił abym przyjął od niego buty, a' la wojskowe ocieplane, z grubą podeszwą i z wysokim cholewami po łydkę. Przyjąłem ze łzami w oczach dziękując bratu oraz Bogu Widzącemu, który widzi także moje marznące nogi.

Wielokrotnie doświadczyłem Bożej pomocy, kiedy już wydawało się, że nikt nie jest w stanie pomóc.

Kolejny przykład: Po 25 latach nienagannej pracy korporacja zwolniła mnie likwidując stanowisko pracy. Znalazłem się na tzw. Bruku bez prawa do zasiłku przedemerytalnego. Zostało mi siedem lat do emerytury. I znów zadawałem pytania mojemu Bogu. Wiekuisty był i jest wierny swemu Słowu. Najpierw pobudził serca pewnego małżeństwa, które wprost mi powiedziało, że Bóg ich pobudził, aby mi przesłać 1000 zł. Jakże mnie radowało, że są jeszcze ludzie reagujący na głos Ruach Hakodesh (Duch Święty). Ten gest zasilił moje konto, ale w dużo większy sposób posilił moje serce i wzrosła moja ufność i zaufanie w Boże prowadzenie. Następnie El Roy (Bóg Widzący) pobudził serca nieznanych mi ludzi, którzy przez pewien dłuższy czas regularnie przysyłali mi pieniądze, abym miał za co żyć. Wielki jest nasz Bóg i cudownie zaopatruje swoje dzieci we wszystko. HalleluYah. Siedem długich lat do emerytury przeżyłem bez żadnego wynagrodzenia, ale moim "wynagrodzeniem" był wierny Swemu Słowu mój kochany, bogaty w łaskę i miłosierdzie Bóg. W tych wszystkich latach "chudych" do emerytury doświadczyłem w pełni Bożej opieki. A Te wszystkie gratyfikacje w tych latach przed emeryturą ze strony Boga dzisiaj traktuję jako rentierski procent od kapitału, który w dziesięcinach zgromadziłem w Banku Bożym.

Wielokrotnie doświadczyłem Bożego błogosławieństwa, które wylewało się na mnie w odpowiednim czasie. Wielokrotnie doświadczyłem błogosławieństwa poniższego wersu ze Słowa Bożego.

Mal 3,10 BT "Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze".

Przynosiłem i odkładałem dziesięcinę zawsze w dniu wypłaty, aby już na początku oddzielić to, co należy do Boga od reszty, która ma wystarczyć do następnej wypłaty w ufnej wierze, że Bóg pobłogosławi i sprawi, że ta reszta będzie błogosławiona. I zawsze starczało. Nigdy głodny nie chodziłem chodząc z Bogiem.

Bóg przez swoje Słowo nauczył mnie nie tylko gospodarzenia finansami, ale przede wszystkim ufności w Jego Słowo i jego wierność w błogosławieństwach.

Bóg nauczył mnie i żonę żyć oszczędnie niejako z "ołówkiem w ręku". Jeździliśmy na plac targowy (giełda) rowerami i w sakwy ładowaliśmy produkty żywnościowe za dużo niższą cenę, bo kupione hurtem. Jak później obliczyliśmy - wydatki żywnościowe naszej czteroosobowej rodziny zostały obniżone 25% w stosunku do artykułów kupionych w sklepach. (Nie było jeszcze wtedy tzw. dyskontów, jak np. Biedronka).

W oddawaniu Bogu tego, co Jemu się należy, polegałem na Słowie, które pierwociny każe oddzielić od reszty plonów (czyt. Prz. 3,9). Pierwociny to coś co jest pierwsze. Te samo znaczenie ma termin pierworodny, czyli ktoś kto urodził się pierwszy. Rozumiałem to i rozumiem to do dziś w ten sposób, że w dniu w którym dostaję pensję (a teraz emeryturę) oddzielam dziesięcinę i odkładam do koperty, aby w odpowiednim czasie złożyć do "skarbonki Bożej". Nie mogę tego zostawiać na później, bo "później" może nie nadejść, a ja okażę się tym, który przywłaszcza sobie Bożą własność. Tak to jest prawda absolutna , że ta część naszych zarobków (przychodów-renta, emerytura), którą nazywamy dziesięciną w momencie oddzielenia staje się Bożą własnością, do której nie mamy prawa, aby nią dowolnie dysponować. Co mam na myśli? - Spotkałem się kiedyś z takim podejściem do tematu. Człowiek wierzący przyznawał, że odkłada sobie dziesięcinę do szufladki, aby potem finansować swoje wczasy i wyjazdy turystyczne nad morze lub (bardziej pobożnie) na konferencje czy zjazdy religijne. Byłem "zgorszony" i nadal jestem zdegustowany takim podejściem do własności Bożej.


Kpł / 3 Mjż 27,30 BP Wszystkie dziesięciny z roli - bądź z wysiewu zboża, bądź z owocu drzew - należą do Jahwe jako rzecz święta.

Zwróćmy uwagę jak SŁOWO traktuje prawo własności. To Bóg jest właścicielem całej ziemi (czyt. Ps 24,1) To Bóg jest właścicielem świata fauny (Czyt. Ps 50,9-12) a także to Bóg jest właścicielem wszystkich skarbów ziemi (czyt. Ag 2,8). A ja kim jestem? Wierzę, że jestem "własnością" mojego Adonaj (czyt. 1 Kor 6,19-20).

W moim przekonaniu, wyrobionym na Biblii, nie śmiałem i nie śmiem dysponować finansami, które należą do Boga właściciela wszystkiego, w tym także mojej osoby.


Tak naprawdę zrozumiałem, że to nie ja wyświadczałem Bogu jakąś łaskę, ale tylko zwracałem i zwracam Bogu należną Mu część, która Mu się prawnie należy. Prawnie się należy, bo jak wcześniej napisałem - jest prawny zapis w Torze regulujący własność dziesięciny.

1 Krn 29,14 Lecz czymże ja jestem i czymże jest mój lud, że możemy ochotnie składać tobie dary? Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy.

Zrozumiałem i tak rozumiem po dziś dzień - dziesięcina jest własnością Boga Żywego i ja nie mam prawa dysponować nią dowolnie na swoje cele.

Oddawanie dziesięciny uczyło i uczy mnie empatii do sieroty, wdowy i wszystkich potrzebujących wsparcia. A wcześniej, kiedy wdrażałem się w posłuszeństwo Bogu, wypleniło z mojego serca egoizm i materializm.


Dziesięcina jest po dzień dzisiejszy błogosławieństwem dla mnie i mojej rodziny, i nadal mnie uczy. Uczy mnie także szafarstwa Bożymi darami.

Co na temat szafarstwa uczy nas Słowo? Szafarz jest zobowiązany pomnażać dobra swojego Pana (czyt. Mt 25,27). Szafarz jest zobowiązany zdawać sprawę ze swojego zarządzania (czyt. Łk 16,2). Ale jak mówi znane powiedzenie: Kij ma dwa końce, a nóż może służyć do krojenia chleba, ale także można nim zabić. Dziesięcina jest dobrem sama w sobie, ale może być przyczynkiem do patologii, która objawia się m.in. Legalizmem prowadzącym do nauki "zbawienia z uczynków"

Wielokrotnie widziałem i słyszałem tych, u których dawanie 10% wpływało na ich poczucie własnej wartości, co objawiało się pychą i legalizmem. Przykład: Z kazalnicy człowiek podający się za wierzącego wręcz krzyczał na cały głos: z brutta daję, z brutta daję swoją dziesięcinę. A mnie chciało się krzyknąć: Nikomu łaski nie robisz, tym bardziej Bogu. Chwaląc się odebrałeś zapłatę swoją. To swoista pycha chwaląca sama siebie. A Dziesięcina nie może nikogo wpychać w pychę czy też w legalizm, gdzie będziemy rozdzielać pęczek koperku, natkę pietruszki aby z przypraw kuchennych oddać Bogu dziesięcinę myśląc i wrastając w przekonanie, że jesteśmy niezwykle poprawni w przykazaniach. Byli już tacy "znawcy" tematu i niechlubnie zostali zapisani na kartach Słowa Bożego (czyt. Mt 23,23-24)

Dziesięcina jest prawem i przykazaniem Bożym, ale jeśli nasze serce nie będzie przepełnione miłością i ochotne do dawania, to nie wypełnimy celu tego przykazania, gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje (czyt. 2 Kor 9,7). A pierwszoplanowym celem jest nasze serce, aby było szczodre i przepełnione miłością do i dla potrzebującego człowieka.

Dziesięcina nauczyła mnie wielu rzeczy, ale pisząc o szafarstwie muszę stwierdzić, że dziesięcina nauczyła mnie odpowiedzialności za wszystkie charyzmaty i błogosławieństwa Boże. Usługując Słowem Bożym zdaję sobie sprawę jak wielka jest moja odpowiedzialność za ten dar, jakim jest posługa krzepiąca serca wierzących.

Jak wcześniej napisałem: Przeżyłem wiele "chudych" lat. Ale nigdy nawet przez myśl mi nie przyszło, aby Bogu nie oddać tego co do Niego należy.

W czasie tych "chudych lat" wielokrotnie zadawałem Bogu pytania. Dlaczego moim udziałem na drodze życia jest tak wiele doświadczeń. Dlaczego to? Dlaczego tamto? Dlaczego? Po wielu latach i wielokrotnie zadawanych tych samych pytań - Bóg osobiście mi odpowiedział tekstem Tory:

Pwt / 5 Mjż 8,2 Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą Pan, Bóg twój, prowadził cię przez czterdzieści lat po pustyni, aby cię ukorzyć i doświadczyć, i aby poznać, co jest w twoim sercu, czy będziesz przestrzegał jego przykazań, czy nie.


Bóg osobiście mi odpowiedział, że wszystkie te "chude lata" na "pustyni życia" były ku mojemu dobru. Bóg mnie doświadczał, abym w każdych warunkach "zdał egzamin" z przestrzegania przykazań, z których pierwszym dla mnie było egzekwowanie przykazania z dziedziny "dziesięcina".

Dzisiaj, będąc na emeryturze, powiem słowami patriarchy Jakuba - Mam wszystko (czyt. 1 Mjż 33,11). Mam Boga, który darzy mnie "chesed" (hbr. chesed to w zależności od kontekstu: miłość, miłosierdzie i łaska), i prowadzi mnie poza śmierć do życia wiecznego.

Mam opiekę i bezpieczeństwo mojego Boga na tej ziemi. Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba nie waha się wysyłać swoich wysłańców w sprawach wymagających natychmiastowych interwencji (Czyt. Hbr. 1,14) co zawsze skłania mnie do dziękczynienia i pamiętania o tych aktach miłości i troski.

I co najważniejsze mam szalom w sercu, że jestem własnością Boga, który w łasce swojej daje mi wszystko także zbawienie. Mam kochaną i kochającą żonę, która zawsze mnie wspiera, a którą kilkadziesiąt lat wstecz podarował mi Wiekuisty Bóg. Mam wygodny dom, w otoczeniu zieleni, ale dom traktuję jako dodatek do tego wszystkiego, co wcześniej wymieniłem.

Jestem świadomy, że na pewno w tym wszystkim niebagatelną rolę odegrała dziesięcina, którą była moim początkiem przestrzegania przykazań Bożych. To w specyficzny sposób dziesięcina mnie ukształtowała w posłuszeństwie i w przestrzeganiu przykazań. Nauczyła mnie gospodarować finansami, oraz wzmocniła moja wiarę i ufność w Bożą opiekę na każdym miejscu i o każdym czasie.


Błogosławiony niech będzie Wiekuisty Bóg, który obdarza wszelkim błogosławieństwem swój Lud.


Przyjmijcie, proszę, błogosławieństwo ze Słowa Bożego

2 Kor 9,6-11 A powiadam: Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie. Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje. A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę, Jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; A tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu.



Autor świadectwa - Piotr Fras

243 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page